Dzisiaj Tłusty Czwartek, więc będzie kulinarnie… Jednak nazwa bloga i fanpage’a zobowiązuje, dlatego spróbujemy połączyć pączka z prawem.? Czy przepis kulinarny jest utworem w świetle prawa autorskiego, a co za tym idzie, czy podlega ochronie prawnoautorskiej? Czy znaleziony w Internecie przepis możemy użyć w książce kulinarnej pod swoim nazwiskiem, albo opublikować na swoim blogu, czy jednak wymagana jest do tego zgoda pierwotnego pomysłodawcy?
Aby odpowiedzieć na te pytania trzeba wiedzieć, że „utwór” to każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Jednak nie są objęte ochroną prawa autorskiego odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.
Zazwyczaj przepis kulinarny zawiera wypisane składniki, proporcje tych składników i ściśle techniczny sposób przygotowania – połączenia składników. Zatem konfrontując to z pojęciem utworu trzeba dojść do wniosku, że tak pojmowany przepis na pączki nie będzie utworem w rozumieniu prawa autorskiego.
Jakie cechy musimy nadać swojemu przepisowi kulinarnemu, aby był uznany za utwór? Trzeba być twórczym i nadać mu oryginalny, kreatywny charakter. Ważna jest forma, w której wyrażamy swój przepis. Przykładowo można opatrzyć sposób wykonania pączków indywidualnym komentarzem, dodać swoje spostrzeżenia. Co prawda, samej liście składników potrzebnych do przygotowania pączków (nawet pączków naszej Babci, które jak wiadomo są najlepsze na świecie ?) trudno nadać twórczy charakter, jednak już sposób ich przygotowania może zostać ujęty bardziej oryginalnie i twórczo. Wówczas przynajmniej tej część przepisu można przypisać cechy utworu, a inni nie będą mogli zamieścić tego twórczego elementu na swoim blogu bez naszej zgody. Nie będzie to jednak dotyczyło listy składników, której ciężko nadać indywidualny i twórczy charakter.
Jak widać, wbrew pozorom, temat nie jest prosty i oczywisty. Świadczy o tym chociażby to, że kwestia ta była niejednokrotnie rozważana przez sądy. Jedna ze spraw została wszczęta przez osobę, która od wielu lat zajmowała się pisaniem różnego rodzaju tekstów na zamówienie. Z czasem rozpoczęła współpracę z pewnym podmiotem przy tworzeniu nowego portalu o tematyce kulinarnej, który następnie został sprzedany pozwanemu. Stworzone przez powódkę teksty obejmowały przepisy kulinarne, porady dotyczące gotowania, recenzje książek kucharskich oraz relacje z wydarzeń kulinarnych. Pod większością tekstów powódki, które zostały opublikowane na portalu widniał jej podpis. Powódka zarzuciła stronie przeciwnej obsługującej portal, że rozpowszechniając za pośrednictwem portalu teksty jej autorstwa naruszyła jej osobiste i majątkowe prawa autorskie. Podkreślała też, że nigdy nie zawierała umowy przenoszącej majątkowe prawa autorskie ani też nie udzielała licencji na korzystanie z praw autorskich do jej tekstów na jakimkolwiek polu eksploatacji.
Strona przeciwna twierdziła, że teksty są jedynie prostymi informacjami prasowymi oraz nie posiadają charakteru twórczego i indywidualnego, nie są utworami, a więc do korzystania z nich nie jest wymagana zgoda uprawnionej.
Sąd w niniejszej sprawie przychylił się do stanowiska powódki i stwierdził, że jej teksty do serwisu internetowego, w tym niektóre przepisy kulinarne cechuje twórczy, indywidualny charakter oraz oryginalność. Autorka tekstów, jako polonistka z wykształcenia, posiadająca stopień doktora nauk humanistycznych, posługiwała się w swoich tekstach/przepisach szerokim zasobem słownictwa. Sporządzane przez nią porady kulinarne, recenzje książek kucharskich, czy też przepisy były niekiedy bardzo szczegółowe, opatrzone ciekawymi komentarzami, nie były to tylko „suche” informacje, czy krótkie porady. Sąd uznał więc, że pewne fragmenty jej tekstów można uznać za utwory w rozumieniu prawa autorskiego.
Podsumowując, nie pozostaje nic innego, jak życzyć Wam twórczych pomysłów i smacznych pączków! ?